niedziela, 14 października 2012

Koncentrat cynamonowo - algowy BingoSpa z L-karnityną 250g

Kochani mam dla was bardzo ciekawą recenzję Koncentratu cynamonowo-algowego z L-karnityną firmy BingoSpa dzięki uprzejmości Naturica.pl :).
Koncentrat cynamonowo - algowy BingoSpa z L-karnityną 250g
 

Co możemy przeczytać na opakowaniu:

"Koncentrat ReDual cynamonowo-algowy z L-karnityną jest preparatem przeznaczonym do profesjonalnych zabiegów "body wrapping" w warunkach domowych. Zawiera olejek: cynamonowy, pomarańczowy, goździkowy, ekstrakt z alg Laminaria Digitata i L-karnitynę, które redukują tkankę tłuszczową.

[...]

Przed użyciem należy koniecznie wykonać próbę uczuleniową: niewielką ilosć preparatu wmasować w skórę na przedramieniu i pozostawić do następnego dnia, sprawdzić reakcję skóry - lekkie zaczerwienienie jest objawem normalnym. Jeśli zaczerwienienie nie zniknie po 24h - preparatu nie stosować.

[...]

Przeciwwskazania: preparatu nie powinny stosować dzieci i kobiety w ciąży, osoby ze skórą wrażliwą lub naczynkową, osoby mające problemy z krążeniem, osoby uczulone na którykolwiek ze składników"

ODE MNIE:

Przede wszystkim od razu po otworzeniu paczki rzucił mi się w oczy elegancki i profesjonalny wygląd opakowania. Spodobało mi się bardzo, że na opakowaniu znalazłam wszystkie potrzebne informacje i nie musiałam tak jak w przypadku niektórych produktów szukać wiadomości w internecie.
Koncentrat ma konsystencję pomarańczowej galaretki o dosyć ostrym zapachu cynamonu. Moim zdaniem jest przyjemny i kojarzy mi się z świętami Bożego Narodzenia ;D.
Próba uczuleniowa wyszła negatywnie więc mogłam spokojnie przejść do mojej walki z cellulitem. Niestety ciężko mi było uchwycić na zdjęciu w jak tragicznym stanie były moje nogi, mam nadzieję, że jednak zobaczycie efekt ;).
Koncentrat stosowałam trochę ponad miesiąc, mniej lub bardziej systematycznie (niestety to jest moja wada, że nic nie robię systematycznie -.-'), 1-2 razy w tygodniu.
Zabieg wygląda następująco: Nakładamy na problematyczną strefę trochę koncentratu i wcieramy w skórę, już wtedy możemy odczuwać lekkie pieczenie. Następnie owijamy uda folią spożywczą i przykrywamy się kocem, czy jak w moim przypadku ciepłym szlafrokiem. Zabieg powinien trwać około 45minut i w tym czasie czuje się narastające ciepło i lekkie pieczenie skóry. Po upływie tej niecałej godziny możemy wszystko ściągnąć i pożądnie wymyć nogi. Po pierwszym zabiegu uczucie rozgrzania towarzyszyło mi także długo po kąpieli ;) Ale po kolejnych już było coraz lepiej.

Oceniam ten Koncentrat bardzo wysoko, bo aż 8/10. Przede wszystkim dlatego, że przyniósł efekt i na pewno będę stosować go dalej :). Jedynym minusem jest to, że z body wrappingiem jest trochę zabawy i trzeba mieć ten czas wolny żeby usiąść zawinięta i nie ruszać się prawie godzinę. Więc często kończył się tydzień a ja nie miałam czasu żeby zrobić drugi zabieg w tygodniu...


EFEKTY: Cellulit przede wszystkim stał się mniej widoczny, skóra stała się bardziej jędrna - szkoda, że nie mogłam tego dokładniej uchwycić...


(Tylko dla ludzi o mocnych nerwach :P Mówiłam że mam tragiczne uda więc mnie tu nie dobijać i nie krzyczeć "ło jeeeezu" :P)


opinia: Forever-redhead-girl

http://forever-redhead-girl.blogspot.com/2012/08/079-koncentrat-cynamonowo-algowy.html

sobota, 13 października 2012

Zmiękczający i łagodzący podrażnienia Hydrosolny zabieg na pękające pięty i spody stóp BingoSpa opinia Adyss

Problem śmierdzących stóp


Mało przyjemny temat, ale jeszcze mniej przyjemnie jest, gdy problem śmierdzących stóp dotyka Ciebie lub kogoś bliskiego z rodziny.

U mnie ten problem miał mój mąż. Okres letni był wybawieniem, ale przez pozostałe trzy pory roku nie można było wytrzymać z zapachem, jaki roznosił się po całym mieszkaniu, gdy tylko zdjął buty.

Nawykiem mojego męża stało się, że gdy tylko wracał do domu szedł do łazienki i mył nogi. Gorzej niestety, gdy szliśmy do znajomych. Nieraz chował nogi pod ławą, ale to nie pomagało.

Kupowałam mu tonę środków, które miało rozwiązać problem. Poczynając od kremów, a na dezodorantach do stóp kończąc. Jedna sprawdzały się lepiej, drugie nie działały w ogóle.

Jednak przy tak uciążliwej kwestii nie dało się tego zostawić i moje poszukiwania idealnego produktu trwały.

Zmiękczający i łagodzący podrażnienia Hydrosolny zabieg na pękające pięty i spody stóp BingoSpa


 Kupiłam w sklepie internetowym Naturica, który bardzo często odwiedzam Hydrosolny Zabieg na pękające pięty i spody stóp.

Stwierdziłam, że śmierdzące stopy mogą być sygnałem, że cała skóra potrzebuje regeneracji.

Zamawiając go dobrze się nie wczytałam w informację umieszczone na stronie i myślałam, że zamówiłam peeling.:)


Po otrzymaniu produktu zdziwiłam się, ze jest on taki wielki – ważył kilogram. Byłam przekonana, że starczy na wieki.

Jednak po zapoznaniu się z etykietą już wiedziałam, że starczy tylko na pięć dni.:)

Hydrosolny Zabieg na pękające pięty i spody stóp służy do moczenia nóg. Jedna piątą opakowania wsypuje się do ciepłej wody i moczy nogi przez 20 minut.


Mój mąż nie był przekonany do kolejnych cudów, jakie wymyśliłam, ale ostatecznie dał się namówić na wypróbowanie go. Po 20 minutowym zabiegu jego stopy były gładkie jak skóra niemowlaka.


Zdziwiliśmy się oboje, że tak szybko można było zobaczyć efekty.

Po powrocie z pracy, następnego dnia, zdjął buty i czuć było, że nieprzyjemny zapach jest dużo mniej odczuwalny.

Kuracje powtórzył przez 5 dni, aż do wyczerpania się opakowania. Producent zaleca, aby zastosować ja tylko przez 3 dni, ale go nie posłuchaliśmy.

Aktualnie widać, że cała skóra mu się regeneruje, stopy w końcu nie śmierdzą. I jesteśmy niesamowicie zadowoleni. Na opakowaniu nie podano informacji, jakie przerwy pomiędzy kuracjami należy stosować.

Jednak wydaje mi się oczywiste, że raz na jakiś czas, trzeba kurację powtórzyć. Dlatego zamówiłam już dwa dodatkowe opakowania.

opinia Adyss

piątek, 12 października 2012

Karnalitowe Czarne Błoto z Morza Martwego BingoSpa - opinia Aśki - cellulitowo

Dzisiaj kolejna recenzja kosmetyku który zdarzyło mi się kupić, przetestować i do kupna którego serdecznie zachęcam.
Działa antycellulitowo – ale to nie jedyne jego właściwości. Oczywiście kupiłam go by przetestować go na moim cellulicie, ale podobno na rozstępy też jest świetny. Ja sama ich nie mam – więc trudno mi się wypowiedzieć w tym temacie.
A ten kosmetyk ma jeszcze jeden dodatkowy plus. Jest w pełni naturalny – bez konserwantów, barwników emulgatorów i innych mniej lub bardziej szkodzących dodatków. A o czym piszę??
Karnalitowe Czarne Błoto z Morza Martwego BingoSpa




O czarnym błocie z Morza Martwego. Jest to po prostu muł karnalitowy

pobierany z brzegów tego super słonego jeziora – od wieków znanego ze swoich leczniczych właściwości. Wystarczy napisać że – jak historycy donoszą – z Morza Martwego nawet Kleopatra robiła sobie "domowe SPA" . Kąpiele w Morzu Martwym oraz taplanie się w błotku było jednym z jej sposobów na zachowanie urody. Kleopatrą nie jestem, ale właściwości błotka czarnego doceniam. Z tego co o nim wyczytałam to zawiera 40 aktywnych składników mineralnych a do najważniejszych należą sole, bromki, dwuwęglany, siarczany i inne związki pierwiastków takich jak: potas, żelazo, wapń, magnez, sód, węgiel, chlor, fluor, jod. Wszystkie te związki znajdują się mieszance błotnej z wody, kaolinu i substancji organicznych. Całość wykazuje bardzo silne działanie terapeutyczne (lecznicze) i kosmetyczne.
Jeśli chodzi o właściwości kosmetyczne to jest polecane do:

- oczyszczania skóry – możliwe jest dzięki zawartości kaolinu, który doskonale wiąże wszelkie zanieczyszczenia i ułatwia ich bezproblemowe usunięcie,
- rewitalizacji skóry – błoto zawiera minerały bardzo ważne dla skóry, są to minerały doskonale wchłanialne. Dodatkowo zawiera ono minerały przyspieszające przemiany metaboliczne w skórze, dzięki nim skóra szybciej oczyszcza się i regeneruje,
- usuwanie cellulitu i rozstępów – możliwe jest dzięki właściwościom opisanym powyżej tj. oczyszczaniu skóry i tkanek podskórnych, przyspieszeniu krążenia i metabolizmu, dostarczeniu składników odżywczych wspomagających regenerację
- profilaktyka przed trądzikiem – doskonale oczyszcza skórę, dzięki czemu trudniej o "syfy" na twarzy ;)

No i właśnie teraz czas na moje wrażenia po jego użyciu.

Błoto czarne występuje w dwóch postaciach. Suchej i mokrej. Używałam obu i szczerze powiem że wolę mokrą. Do suchej zawsze jakoś wlewało mi się za dużo wody, albo za mało i w wyniku tego dorabiania – zawsze miałam rozrobione więcej błota niż chciałam. Albo też miałam paćkę, która od razu spływała mi z nóg. Ogólnie ciężej je się nakładało i wcale nie było wydajniejsze od mokrego
Natomiast mokre – kupiłam w swoim sklepie z kosmetykami na cellulit – czyli w Naturica.pl. Przeglądając oferty innych sklepów z kosmetykami z Morza Martwego – stwierdzam że mój całkiem korzystnie wypada. No ale nie o tym miała być mowa. A jak zwykle zbaczam z tematu.
Miała być moja opinia
No więc czarne błoto karnalitowe, które kupiłam miało odpowiednią konsystencję. Bez problemu mogłam je rozsmarować na udach pupie i brzuchu. Nie spływało. Idealnie trzymało się ciała. Jeśli chodzi o zapach – no cóż – to jest błoto – czyli muł i w sumie tak dla mnie pachniało. Błoto jest w 100% naturalne – więc nie liczcie na zapach brzoskwiń czy kwiatków :) Błotko pachnie błotkiem.
Jeśli chodzi o pudełko – to ma takie samo zabezpieczenie jak L-karnitna. Więc po odkręceniu nie ubrudzimy się od razu błotkiem. Trzeba zdjąć drugą pokrywkę. W sumie dobrze że jest – bo błotko jak dłużej stoi potrafi się rozwarstwiać. Więc dzięki tej drugiej nakrętce nie wysycha. I jak wodę z powrotem zmieszamy z błotem ma odpowiednią konsystencję do nakładania.
Ja z błotem z Morza Czarnego robiłam sobie body wrapping. Czyli smarowałam się co ważne – ciepłym błotem z Morza Martwego a potem owijałam folią. I wiecie co – po koncentratach do zabiegów wyszczuplających to była miła odmiana.
Taki body wrapping relaksował. Nic nie paliło, troszkę piekło – ale w porównaniu z koncentratami to pikuś. Czułam jak moja skóra odpoczywa pod tym okładem. Na ciele trzymałam je ok 40 minut – czasami godzinę.
Jak już przekonałam się że z błotkiem mocnych wrażeń nie będzie :)   I po zdjęciu foli i zmyciu błotka zawsze widziałam że moja skóra jest bardziej jędrna, gładka i nawilżona. Cellulit wygładzony i po kilu zabiegach wyraźnie mniejszy.
Więc potwierdzam – ten naturalny produkt nadaje się do walki z cellulitem. Sprawia że skóra jest piękna i gładka, więc jeśli macie opory przed mocniejszymi kosmetykami – błoto z Morza Martwego jest właśnie dla Was:)
Dodatkowo z tego co wyczytałam świetnie działa na trądzik i włosy. Ja na oczyszczanie twarzy mam maseczkę miętową i u mnie sprawdza się rewelacyjnie. (no ale to nie ten temat wpisu) A na włosy błota z Morza Martwego nie nakładałam:) Zresztą mam taką szopę – że w sumie nie muszę ich wzmacniać :D
 
opinia Aśka Cellulitowo
http://cellulitowo.pl/czarne-bloto-z-morza-martwego-bingospa-moja-opinia/

czwartek, 20 września 2012

Kolagenowe serum zwalczające cellulit na udach, brzuchu i pośladkach

Serum kolagenowe BingoSpa zawierające wysokowartościowe, naturalne składniki aktywne skutecznie zmniejszające objawy cellulitu na brzuchu, udach i pośladkach.
Kolagenowe serum zwalczające cellulit na udach, brzuchu BingoSpa
Zapach/Kolor: 

mocny cytrusowy zapach,kolor biały 


Konsystencja:
 


dosyć rzadka 


Moja opinia:
 


Dziś czas na recenzje serum które dostałam w ramach współpracy z Naturicą. Jest to ostatni kosmetyk z tej współpracy! Po prawie miesiącu stosowania , prawie je wykończyłam (zdjęcia robione na początku).Tak samo jak maska błotna ten kosmetyk także mnie nie zawiódł. Mogę już zdać Wam relacje z jego stosowania. Serum zamnięte jest w dość duże plastikowe opakowanie (280g).Na przodzie widnieje papierowa etykietka. Posiada pompkę co jest wielkim plusem! Troszkę mi się ona ,,odłamała'' ale nie przeszkodziło to w użytkowaniu serum. Serum posiada bardzo przyjemny , mocny cytrusowy zapach który ubóstwiam! Pachnie podobnie jak krem na celullit i rozstępy też tej firmy. Ma białą dosyć rzadką konsystencje ale nie ucieka z rąk! Produkt dobrze się rozsmarowuje i co najważniejsze szybko wchłania.Starałam się go stosować dwa razy dziennie , na uda pośladki i brzuch. Serum posiada kolagen,zieloną herbate,masło shea i L-karnityne. Wchłonięte składniki kolagenowego serum BingoSpa miały zmniejszają objawy cellulitu, poprawiają kondycję i koloryt skóry, odżywiają, nawilżają i wygładza skórę. Co do cellulitu nie jestem w stanie po miesiącu stwierdzić czy mi się zmniejszyć a po drugie nie mam bardzo widocznego cellulitu więc opuszcze tą kwestię:) 
Co do kondycji , kolorytu , odżywienia nawilżenia i wygładzenia mogę się przyznać! To serum idealnie odżywiło moją skórę , jest naprawdę bardzo wygładzona , i miękka w dotyku ! Nawilżył moją skórę pozostawiając ją jędrną i odżywioną. Polubiłam to serum , nie zachwyciło mnie w 100% ale mam nadzieje że zagości u mnie jeszcze kiedyś w kosmetyczce:) 

Moja ocena 4/5 


Autorka opinii:


 

poniedziałek, 17 września 2012

Spalacz tłuszczu L-karnityna i zielona herbata BingoSpa 500ml -opinia Adys


Już nieraz pisałam Wam jak ciężko jest zwalczyć tkankę tłuszczową z konkretnej partii ciała. Każda dziewczyna ma z czymś problem. Jak nie uda to brzuch i biodra. Osobiście ciągle meczę się z pozbyciem się fałd na brzuchu. Z jednej strony mogłabym napisać, że to pociążowy wytwór. Prawda jest jednak tak, że mój brzuch i przed ciążą nie był płaski. A po ciąży wygląda gorzej jeszcze niż sprzed. Ale to normalne.
Spalacz tłuszczu L-karnityna i zielona herbata BingoSpa 500ml
Ktoś poleciłby mi robienie brzuszków, aby spalić tkankę tłuszczową z tej partii ciała. Ale to nie pomoże, ponieważ ćwicząc brzuszki rzeźbi się mięśnie, a nie spala tłuszcz. Dlatego też postanowiłam się wspomóc kosmetykiem, o którym czytałam wiele dobrego na blogach innych dziewczyn.
L-karnityna z firmy Bingospa. Na opakowaniu jasno i wyraźnie jest napisane, że najlepiej stosować ją po przeprowadzonym treningu. Aktualnie zużyłam już pół opakowania. Ćwiczę wytrwale od miesiąca, zatem na jej temat mogę się wypowiedzieć. I co myślę.

Zgadzam się z innymi dziewczynami. Efekty widać. Brzuch robi się coraz bardziej płaski. I znikają powoli te koszmarne fałdki z bioder. Nienawidzę ich...
Ćwiczę raz dziennie. Przeważnie rano. 
Preparat stosuje po wysiłku. Niesamowicie chłodzi. Uczucie zimna utrzymuje się przez około 40 minut po wysmarowaniu. Raz było mi tak zimno, że aż zmierzyłam temperaturę ciała w wybranych partiach. Wskazywała zaledwie 34,1ºC. Jeżeli nie lubicie uczucia zimna, nie stosujcie go. Choć osobiście uważam, że po intensywnym treningu, kiedy całe ciało jest rozgrzane fajnie ochładza.
Wspomnę również, że bardzo ładnie pachnie. Łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, pomimo tego, że ma się po wysmarowaniu uczucie, jakby był ciągle niewchłonięty, ale skóra jest „sucha”.
W składzie L-karnityny firmy Bingospa znaleźć możemy – jak sama nazwa wskazuje L-karnitynę. Jak ważna jest ona w procesie odchudzania chyba każdy wie. Odpowiada ona za transport kwasów tłuszczowych do komórek, gdzie uwalniana jest z nich energia. Wskutek wysiłku fizycznego poziom L-karnityny ulega obniżeniu.
Dlatego warto ją dostarczyć do organizmu. L-karnityna występuje również w formie do spożywania, ale ja osobiście nie jestem przekonana do suplementów diety. Pod żadną postacią. Jednak kosmetyk to inna sprawa.
Zgodnie z opisem umieszczonym na etykiecie ekstrakt l-karnityny i zielonej herbaty wnika bezpośrednio w skórę, redukując nagromadzona podskórną tkankę tłuszczową.
Zgadzam się z tym stwierdzenie, produkt polecam. 

opinia Adys

niedziela, 16 września 2012

Wyszczuplający Krem z L-karnityną kofeiną i imbirem na cellulit BingoSpa

krem na cellulit i rozstępy BingoSpa o delikatnej, lekkiej konsystencji doskonale się rozprowadza i błyskawicznie wchłania. Bogaty kompleks aktywnych składników zawierający L-karnitynę, kofeinę, imbir i rozpuszczalny kolagen usprawnia mikrokrążenie oraz funkcjonowanie tkanki łącznej, zwiększa odporność skóry na rozciąganie, poprawia jej gładkość, jędrność i elastyczność.
Wyszczuplający Krem z L-karnityną kofeiną i imbirem na cellulit BingoSpa


Zapach/Kolor 
zapach bardzo intensywny , cytrusowy / kolor biały


Konsystencja:  
lejąca, rzadka
Moja opinia:  

Od BingoSpa dostałam dwie próbki tego produktu .  Każda po 10 ml. Jedna saszetka wystarczała mi na dwa razy. Krem wcierałam w uda , oraz w brzuch . Nie mam bardzo widocznego celulitu , i nie mogę się wypowiedzieć w ,,pełni'' co myślę o tym produkcie , gdyż jak wiadomo z celulitem się walczy długo :) Po zastosowaniu 20 ml kremu nie napiszę że cellulit znikną , bo tak nie jest. Mogę jednak napisać że jego zapach wprost ubóstwiam :) Jest taki świeży / cytrusowy bardzo lubię takie intensywne zapachy ! Skóra po nim jest miękka i gładka. Myślę ,że w przyszłości kupię ten produkt i wtedy po dłuższym stosowaniu będę mogła napisać rezultaty . Co bardzo sobie cenię w produktach BingoSpa to to , że expresowo się wchłaniają , a ja nie nalezę do cierpliwych osób i nie lubię chodzić cała ,,w kremie'' i czekać aż krem się wchłonie w całości. Polecam zakupić produkt pełnowymiarowy który kosztuje 28 zł za 500ml.
Nie jest to wcale duża kwota , a być może najlepiej wydana :)  

niedziela, 2 września 2012

Błotna Maska do oczyszczania twarzy - z czarnym błotem z Morza Martwego, białą glinką i cynkiem BingoSpa

Na ostatni, wakacyjny (dla większości) wieczór, przygotowałam dla Was recenzję błota z Morza Martwego.
Bardzo się ostatnimi czasy zaprzyjaźniliśmy :)
Błotna Maska do oczyszczania twarzy - z czarnym błotem z Morza Martwego, białą glinką i cynkiem BingoSpa

Po opis produktu odsyłam Was do sklepu internetowego Naturica, dzięki któremu ten właśnie produkt miałam i nadal mam przyjemność testować.

Czekając za przesyłką, byłam bardzo ciekawa zawartości, bo do końca nie wiedziałam, co dostanę. Otworzyłam i zobaczyłam nazwę "maska błotna". Zrobiłam minę typu WTF?! bo błoto nie brzmi dobrze, spodziewałam się brązowej, nieprzyjemnie pachnącej mazi, która będzie spływać mi z twarzy. Na szczęście się pomyliłam. Po odkręceniu wieczka (czasami bardzo kłopotliwego, ale o tym później) moje nozdrza uraczył mocno miętowy, przyjemnie orzeźwiający zapach. 

A konsystencja? Gęsty, lekko szary mułek :) O spływaniu z twarzy nie ma mowy, wszystko sztywno się trzyma. Po kilkunastu minutach maseczka jest mało widoczna, bo zasycha i się wchłania. Pamiętajcie, żeby zmywać ją ciepłą wodą, bo przy użyciu zimnej strasznie chłodzi, czasami miałam wrażenie, że twarz mi zamarza :D Intensywny zapach mięty nierzadko przyprawiał mnie też o łzy, ale nieważne. Najważniejszy jest wpływ tej błotnej mazi na moją skórę.

Po każdym użyciu maski, moja skóra na twarzy wyglądała o niebo lepiej. Zmniejszone pory, zero świecenia się, mniej zaczerwienień i mniej widoczne wypryski :) Żaden krem, maseczka, czy żel nie miał takiego cudownego wpływu na moją buźkę. Po kilku użyciach zauważyłam, że cera mniej się przetłuszcza. Szkoda, że efekt nie utrzymywał się cały dzień, bo ogłosiłabym tą maskę moim kosmetykiem wszech czasów.

Niestety, typowe dla BingoSpa opakowanie sprawiało mi kłopoty. Czasem, gdy trochę kosmetyku dostało się na brzegi zakrętki, ciężko było ją odkręcić. A, jak widzicie na zdjęciu powyżej, maska wędruje sobie po pudełeczku, jak chce. Papierową naklejkę łatwo zabrudzić i zalać, w moim przypadku tak właśnie było, na szczęście zdjęcia robiłam na początku użytkowania.

Maska kosztuje ok. 12 zł, więc niedługo będę musiała zakupić kolejną, moja niestety już się kończy. Błoto z Morza Martwego zdecydowanie polubiło się z moją cerą, poprawiło jej stan. Miętowy zapach, który na początku był uciążliwy, potem przestał mnie drażnić. Polecam wszystkim posiadaczkom tłustej/mieszanej cery z niedoskonałościami. Bardzo fajny produkt, który zostanie ze mną na dłużej.


Autorka opinii: mentoska
http://ambasadorka-testerka.blogspot.com/2012/09/botko-dobre-dla-cery-maska-botna-do.html?showComment=1346614560753#c166175912999058810
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...